Nocny komentarz prezydenta Zabrza pod artykułem portalu Zabrze24.info wywołał prawdziwą lawinę! Kamil Żbikowski zarzucił odchodzącemu kierownikowi Kina Roma mijanie się z prawdą i przekonywał, że rekomendował przedłużenie jego umowy. Sebastian Dziębowski opublikował właśnie emocjonalne, ponad 11-minutowe nagranie, w którym odrzuca oskarżenia, zarzuca Żbikowskiemu oraz dyrektorowi MOK kłamstwo i ujawnia kulisy kuriozalnego spotkania w Ratuszu.
Przypomnijmy: spór wybuchł po tym, jak radny miejski i wieloletni szef Kina Roma Sebastian Dziębowski poinformował w mediach społecznościowych, że z końcem października żegna się ze swoim stanowiskiem. Pisaliśmy na ten temat i cały artykuł przeczytacie TUTAJ.
Pod naszym artykułem informującym o tej sprawie, w środę o godzinie 2:27 w nocy, ukazał się komentarz opublikowany z oficjalnego profilu prezydenta Zabrza, Kamila Żbikowskiego:
„To nieprawda, że to moja decyzja. Rekomendowałem dyrektorowi MOK przedłużenie umowy. Mam informację, że propozycja przedłużenia nie została przyjęta przez Sebastiana Dziębowskiego” – napisał prezydent Żbikowski.
„To zwyczajne kłamstwo i manipulacja”
Na odpowiedź Dziębowskiego nie trzeba było długo czekać. Były szef Kina Roma opublikował w sieci wideo, w którym krok po kroku punktuje narrację Ratusza i przedstawia przebieg rozmów z dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury oraz samym prezydentem.
– Nie zamierzałem wdawać się w publiczne, a tym bardziej polityczne przepychanki. Ale o drugiej w nocy pojawił się komentarz prezydenta, który przedstawił mnie jako człowieka piszącego nieprawdę. Postawiony w takim świetle po prostu nie zamierzam milczeć – rozpoczął Dziębowski.
Z relacji Dziębowskiego wynika, że we wtorek dyrektor MOK poinformował go wprost: umowa na zarządzanie Kinem Roma nie zostanie przedłużona. Powodem – według słów dyrektora – miały być wytyczne prezydenta, który na tym stanowisku chciałby widzieć osobę po filmoznawstwie i wyłonioną w drodze konkursu.
Przeczytaj też: Czarny dym nad Zabrzem. Oświadczenie Fortum po incydencie w elektrociepłowni
Zamiast kierowania kinem, Dziębowskiemu zaoferowano… pół etatu w impresariacie MOK.
– To nie była propozycja rozwoju, to była po prostu degradacja. Odpowiedziałem: nie, dziękuję. Dyrektor stwierdził, że wiedział, iż odmówię, ale pytać musiał pro forma – relacjonuje były kierownik Romy.
Królik z kapelusza, spadek pensji i konfrontacja w Ratuszu
Po nocnym komentarzu Żbikowskiego, Dziębowski został w trybie pilnym zaproszony do Ratusza na spotkanie z udziałem prezydenta i dyrektora MOK. To wtedy – jak twierdzi – zaczął się prawdziwy festiwal absurdu.
W trakcie rozmowy nagle „wyciągnięto z kapelusza” nową umowę. Miała ona obejmować rozproszone obowiązki: nadzór nad Domem Kultury w Pawłowie, pomoc w DOK Kończyce oraz szeroko pojęte działania promocyjne dla MOK – jednak bez stanowiska kierownika Kina Roma.
– Ta umowa, która rzekomo czekała na mój podpis i była wyrazem „troski” o mnie, oznaczała pozbawienie mnie stanowiska kierownika kina, przeniesienie do bliżej nieokreślonych zadań i obniżenie wynagrodzenia o 1000 złotych, do poziomu najniższej krajowej. Powiedziałem prezydentowi i dyrektorowi wprost, że chyba robią ze mnie jaja – nie ukrywa oburzenia Dziębowski.
Gdy Dziębowski zapytał wprost, czy prezydent rzeczywiście chciał pozostawienia go na stanowisku szefa Kina Roma, padła odpowiedź, że rekomendacja dotyczyła jedynie… zatrudnienia w MOK na stanowisku specjalisty ds. marketingu.
– Komentarz prezydenta w sieci sugerował, że odrzuciłem ofertę kontynuacji pracy w kinie. To zwyczajne kłamstwo, manipulacja i wprowadzanie mieszkańców w błąd – podkreśla radny.
Wyparcie się własnych słów i polityczne dno
Z relacji radnego wynika również, że podczas spotkania doszło do bezpośredniej konfrontacji. Gdy Dziębowski zapytał o wcześniejsze słowa dyrektora MOK – jakoby ludzie z otoczenia Żbikowskiego już pół roku temu naciskali na usunięcie go z Romy – dyrektor przed prezydentem wyparł się własnych wypowiedzi.
– Siedziałem, słuchałem i po prostu nie mogłem w to uwierzyć. To, czego doświadczyłem osobiście, pokazuje mechanizmy, o których słyszę od pracowników w miejskich spółkach. Nie trzeba kogoś zwalniać wprost. Można zabrać mu stanowisko, obniżyć pensję, poniżyć, a potem publicznie powiedzieć: „przecież proponowaliśmy, a on nie chciał” – komentuje Dziębowski.
Zdaniem odchodzącego kierownika Romy, cała sprawa ma drugie, wysoce polityczne dno, powiązane z niedawnymi roszadami na stanowiskach wiceprezydentów Zabrza oraz ewentualnym przekazaniem kina pod Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego.
– To polityczna gra mająca na celu osłabienie mojej pozycji, która być może zagraża prezydentowi w kontekście przyszłych wyborów. Tylko szkoda, że odbywa się to kosztem Kina Roma – podsumowuje Sebastian Dziębowski, dając jednocześnie zielone światło na upublicznienie projektów jego umów na profilu prezydenta.
Obejrzyjcie całe wideo Sebastiana Dziębowskiego. ⬇️
Foto: Borys Pawlenka.
Subskrybuj nasz kanał na Youtube 
Posłuchaj: Audio felieton o Zabrzu – Odcinek 6 – Kohelet nad zabrzańskim Ratuszem
