W Zabrzu narasta polityczno-prawna burza. Mieszkaniec miasta oraz działacz społeczny – Jarosław Marciniak złożył zawiadomienie do prokuratury, dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa przez byłą prezydent Zabrza Małgorzatę Mańkę-Szulik. Sprawa dotyczy podejrzenia poświadczenia nieprawdy w oficjalnym dokumencie, który miał umożliwić ówczesnemu wiceprezydentowi Krzysztof Lewandowski przystąpienie do egzaminu adwokackiego bez odbywania aplikacji.
Zarzuty dotyczą dokumentu z 2020 roku
Według zawiadomienia, w lutym 2020 roku były wiceprezydent przedstawił dokument podpisany przez ówczesną prezydent miasta. Zaświadczenie miało potwierdzać, że przez co najmniej cztery lata wykonywał on bezpośrednio czynności prawne na rzecz Urzędu Miejskiego w Zabrzu. Takie potwierdzenie jest jednym z warunków dopuszczenia do egzaminu adwokackiego bez odbywania aplikacji.
Przeczytaj też: Rafał Kulig rzecznikiem prasowym Urzędu Miejskiego w Zabrzu – Zabrze24.info
Z ustaleń dziennikarzy „Gazety Wyborczej” (artykuł z 17 października 2025 roku) wynika jednak, że w latach 2014–2024 obsługę prawną urzędu prowadziła wyłącznie zewnętrzna kancelaria — Kancelaria prof. Bogdana Dolnickiego. Urząd Miejski w Zabrzu oficjalnie potwierdził ten fakt.
Podejrzenie poświadczenia nieprawdy
W związku z tym istnieje poważne podejrzenie, że w 2020 roku doszło do poświadczenia nieprawdy w dokumencie urzędowym. Takie działanie mogłoby wyczerpywać znamiona przestępstw opisanych w art. 271 oraz art. 273 Kodeks karny. Dokument ten miał umożliwić Krzysztofowi Lewandowskiemu przystąpienie do egzaminu adwokackiego w trybie uproszczonym, bez konieczności odbywania kilkuletniej aplikacji.
Wniosek o przekazanie sprawy poza Zabrze
Zawiadamiający wskazuje na potrzebę wyłączenia lokalnych organów ścigania z postępowania. W piśmie skierowanym do prokuratury zaapelował o przekazanie sprawy jednostce spoza Zabrza, aby zagwarantować bezstronność śledztwa i uniknąć podejrzeń o lokalne powiązania.
Dodatkowo złożono wniosek o powiadomienie Okręgowa Rada Adwokacka w Katowicach, która jako samorząd zawodowy może zostać uznana za podmiot pokrzywdzony w tej sprawie.
„To kwestia uczciwości życia publicznego”
– Funkcja publiczna to służba, a nie narzędzie do załatwiania prywatnych interesów. Poświadczenie nieprawdy przez najwyższego urzędnika w mieście dla osiągnięcia korzyści przez inną osobę to zaprzeczenie idei samorządu – podkreśla Jarosław Marciniak.
Sprawa może mieć szerokie konsekwencje zarówno prawne, jak i wizerunkowe dla byłych władz miasta. Działacz społeczny zapowiada, że będzie monitorować dalszy przebieg postępowania i informować mieszkańców o jego wynikach.
Dlaczego sprawa ma znaczenie?
Zarzuty dotyczące poświadczenia nieprawdy przez byłych wysokich urzędników samorządowych uderzają w fundament zaufania publicznego. Jeżeli prokuratura potwierdzi, że doszło do nadużycia, sprawa może stać się precedensowa i wpłynąć na przyszłe procedury dopuszczania do zawodów zaufania publicznego.
Na razie postępowanie nie zostało wszczęte — zawiadomienie dopiero trafiło do organów ścigania. Jednak sprawa już budzi duże emocje wśród mieszkańców Zabrza i obserwatorów życia publicznego w regionie.