Może się nimi pochwalić zarówno Lepsze Zabrze Kamila Żbikowskiego, jak i stowarzyszenie Nowe Zabrze, odwołanej w referendum prezydent miasta Agnieszki Rupniewskiej. Lodówki z żywnością dla potrzebujących bądź tak zwane jadłodzielnie nie od dziś działają przy kilku parafiach w naszym mieście. Ale czy faktycznie tylko o pomaganie tu chodzi? A może bardziej o zbicie kapitału politycznego, który ma przełożyć się na zwycięstwo w wyborach samorządowych?
Jadłodzielnie w naszym mieście działają od co najmniej kilku lat, między innymi przy parafiach św. Anny i św. Józefa. Każdy może do takich przyparafialnych lodówek przynieść nadmiar jedzenia, z którego skorzystają później osoby najbardziej potrzebujące i bezdomne.
Lodówki nisko latają…
W minioną niedzielę stowarzyszenie Nowe Zabrze, odwołanej w majowym referendum prezydent miasta Agnieszki Rupniewskiej nie po raz pierwszy pochwaliło się na swoim oficjalnym profilu facebookowym, że ich wolontariusze „przystąpili do sprzątania lodówek oraz pomieszczeń, w których znajduje się lodówki”. Wpis Nowego Zabrza Rupniewskiej w ostry sposób został też skrytykowany w social mediach.
Jest i ona! … lodówka wyborcza. Jak w Zabrzu lodówki nisko latają to znaczy, że idą wybory. Boli, że mają Zabrzan za totalnych idiotów – napisał Ryszard Halemba, mieszkaniec Zabrza, a przy okazji właściciel popularnego dziennika Sport.
To obrzydliwe!
Ostry i krytyczny wpis mieszkańca Zabrza spotkał się szybko z odzewem.
„Może zamiast komentować lepiej pomóc !!! Wystarczy przynieść coś do jedzenia , obojętnie do której z lodówek potrzebujących jest dużo !… zapomniałam lepiej siedzieć w ciepłym domku z telefonem w ręce i opluwać tych którzy bezinteresownie pomagają smutne to bardzo – napisała Agata, osoba z bliskiego otoczenia byłej prezydent Zabrza Agnieszki Rupniewskiej.
Nie trzeba było jednak długo czekać na odpowiedź.
„Dużo Panie wie … a myli bezinteresowną pomoc z marketingiem politycznym. To nie smutne to obrzydliwe… obrzydliwe!” – napisał Ryszard Halemba.
Lans i gra na emocjach?
Idea lodówek dla bezdomnych i potrzebujących zwanych jadłodzielniami jest oczywiście szczytna, ale wygląda na to, że pomaganie potrzebującym w ten sposób nie jest głównym celem, ale też środkiem do osiągnięcia politycznych celów. Część mieszkańców zaczyna to zauważać i już nie działa na nich taki polityczny lans i gra na emocjach.