Kwestia uciążliwego smrodu w Zabrzu znów wywołuje polityczne emocje. Były wiceprezydent miasta Krzysztof Lewandowski w mocnych słowach skrytykował wnioski zaprezentowane przez prezydenta Kamila Żbikowskiego. Jego zdaniem miejskie ustalenia zdejmują odpowiedzialność z prywatnych firm, a kluczowe źródła problemu – w tym planowane spalanie biomasy – są pomijane.
Podczas niedawnej sesji Rady Miasta prezydent Kamil Żbikowski przedstawił ustalenia komisji ds. odorów. Wśród głównych przyczyn nasilenia smrodu w 2026 roku wskazano proces rekultywacji miejskiego składowiska przy ul. Cmentarnej (zarządzanego przez miejską spółkę MOSiR), uruchomiony na mocy decyzji z okresu prezydentury Agnieszki Rupniewskiej.
Przeczytaj też: Śladami odoru odpadów w Zabrzu. Radny szukał źródła smrodu na Zaborzu i Zandce
Do sprawy w mediach społecznościowych odniósł się były wiceprezydent Zabrza Krzysztof Lewandowski, który nie zostawił na tych wnioskach suchej nitki.
– No to już „wiemy”, dlaczego śmierdzi. Prezydent miasta Kamil Żbikowski stwierdził, że po długim okresie pracy specjalnie powołanej komisji są już wnioski (…). Okazuje się, że głównym winnym jest nasz Pan Prezydent – drwi Krzysztof Lewandowski.
„Zalegalizowano” smród i zdjęto odpowiedzialność z prywatnych firm?
Zdaniem byłego samorządowca, sprowadzenie problemu głównie do miejskiego składowiska przy ul. Cmentarnej jest wygodne dla prywatnych zakładów zajmujących się gospodarką odpadami na terenie Zabrza.
Lewandowski uważa, że narracja władz miasta w praktyce zwalnia podmioty komercyjne z nacisku społecznego. Skoro miasto oficjalnie przyznaje, że to miejska spółka generuje najgorszy odór, prywatne firmy mogą czuć się usprawiedliwione. Były wiceprezydent przypomina też, że choć zgoda na wywóz kompostu na składowisko powstała wcześniej, obecne władze w każdej chwili mogły ten proces wstrzymać.
Pytania o biomasę i elektrociepłownię. Co tak naprawdę będzie spalane?
Krzysztof Lewandowski zwraca uwagę na zupełnie inny wątek, który jego zdaniem został pominięty w raportach miejskiej komisji – potężną inwestycję w zabrzańskiej elektrociepłowni opiewającą na około 400 mln zł, gdzie węgiel ma zostać zastąpiony biomasą.
Polityk stawia szereg pytań do władz Zabrza:
- Co dokładnie wchodzi w skład biomasy? Czy chodzi wyłącznie o zrębki drzewne, czy również o inne frakcje odpadów, których utylizacja jest bardziej opłacalna?
- Czy trwają już próby rozruchowe? Czy na terenie miasta lub u podmiotów zewnętrznych gromadzone i magazynowane są już ogromne ilości surowca na potrzeby nowej instalacji?
- Jak wygląda proces logistyczny? Lewandowski zaznacza, że biomasa – w przeciwieństwie do tradycyjnych spalarni – będzie przyjmowana, sortowana i składowana przed spaleniem, co samo w sobie może być potężnym źródłem uciążliwości zapachowych.
Były wiceprezydent apeluje do władz miasta o przedstawienie pełnej dokumentacji dotyczącej paliwa dla elektrociepłowni oraz o zdecydowanie ostrzejszą kontrolę prywatnych podmiotów odpadowych działających w Zabrzu.
