33-letnia mieszkanka Gliwic postanowiła urządzić sobie nocną wycieczkę do Zabrza, bo w jej rodzinnym mieście zabrakło… otwartego sklepu z alkoholem. Choć nie miała prawa jazdy i była kompletnie pijana, to i tak wsiadła za kierownicę peugeota. Jej przejażdżkę zakończyli policjanci z zabrzańskiej drogówki na ulicy Roosevelta.
Do nietypowej, choć skrajnie niebezpiecznej interwencji doszło w nocy z czwartku na piątek (30 stycznia). Tuż przed godziną 3:00 policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego, patrolujący okolicę ulicy Roosevelta, zatrzymali do kontroli osobowego peugeota. Intuicja mundurowych nie zawiodła – już podczas pierwszej wymiany zdań z siedzącą za kółkiem kobietą wyczuli od niej silną woń alkoholu.
Półtora promila i brak uprawnień
Policyjny alkomat potwierdził przypuszczenia funkcjonariuszy. Badanie wykazało, że 33-letnia mieszkanka Gliwic ma w organizmie 1,5 promila alkoholu. Jakby tego było mało, po sprawdzeniu danych w systemach policyjnych okazało się, że kobieta w ogóle nie powinna siadać za kierownicę – nie posiada bowiem uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Wyjaśnienia, jakie usłyszeli policjanci, wprawiły ich w osłupienie. Kobieta przyznała, że wsiadła do auta i przyjechała do Zabrza, ponieważ w Gliwicach nie znalazła o tej porze żadnego otwartego punktu, w którym mogłaby kupić kolejną porcję wysokoprocentowego trunku.
Surowe konsekwencje za jazdę na „podwójnym gazie”
Nocna wycieczka po alkohol znajdzie swój finał na sali sądowej. 33-latka odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz prowadzenie auta bez wymaganych uprawnień. Grozi za to nawet do 3 lat za kratkami.
Subskrybuj nasz kanał na Youtube 
Posłuchaj najnowszego podcastu: Antczak i Pawlenka o… Zabrzu – Odcinek 72 – Czary mary, Hogato!