W śląskiej medycynie dziecięcej trwa potężny spór o kształt opieki nad najmłodszymi pacjentami walczącymi z nowotworami. Przed budynkiem nowo utworzonego Śląskiego Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Zabrzu odbyły się w piątek, 7 sierpnia 2026 roku, dwie konfrontacyjne konferencje prasowe. Podczas gdy politycy i część rodziców alarmują o braku kompleksowości i zagrożeniu życia dzieci, władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz dyrekcja placówki zapewniają, że leczenie przebiega zgodnie z najsilniejszymi europejskimi standardami.
Emocje wokół przeniesienia Oddziału Onkologii, Hematologii i Chemioterapii Dziecięcej z Katowic (Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka) do struktur Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Zabrzu nie opadają od 1 lipca. W piątek przed zabrzańską placówką ścierały się ze sobą dwa zupełnie odmienne opisy sytuacji.
Ostrzał krytyki: „Decyzja społecznie szkodliwa i niebezpieczna”
Jako pierwszy przed szpitalem wystąpił poseł PiS Michał Wójcik w towarzystwie pani Karoliny, reprezentującej Komitet na Rzecz Bezpiecznej Onkologii Dziecięcej. Parlamentarzysta odniósł się bezpośrednio do decyzji rektora SUM o konsolidacji oddziałów.
– Po raz pierwszy w swoim politycznym życiu spotykam się z podobną sytuacją, gdzie właściwie nie ma żadnego racjonalnego, logicznego powodu, żeby ta decyzja była podejmowana. Bo to jest decyzja zwyczajnie społecznie szkodliwa i zwyczajnie niebezpieczna – mówił poseł Michał Wójcik.
Wójcik zarzucił decydentom, że nie zabezpieczono w pełni kompleksowej ochrony zdrowia dla dzieci z najcięższymi przypadkami, a lekarze z Katowic masowo złożyli wypowiedzenia i nie przeszli do nowej placówki. Zapowiedział również pilne kontrole poselskie w Ministerstwie Zdrowia oraz w Narodowym Funduszu Zdrowia.
Przedstawicielka protestujących rodziców, pani Karolina, podkreślała, że pod petycją o przywrócenie leczenia guzów litych do Katowic zebrano już ponad 10 tysięcy podpisów. Wskazywała na brak kluczowych oddziałów na miejscu w Zabrzu:
– Tutaj na miejscu brakuje wielu specjalistów, którzy są kluczowi dla leczenia oraz diagnostyki onkologicznych dzieci, szczególnie z guzami mózgu. Brakuje kardiochirurgii, brakuje neurochirurgii (…). Nasze dzieci są wożone na konsultacje lub odsyłane do ośrodków w Warszawie czy Krakowie. Dzieci po chemioterapii są narażane na wielogodzinne podróże – argumentowała Pani Karolina.
Protestujący proponują podział: niech Zabrze leczy białaczki i chłoniaki, natomiast leczenie guzów litych i neuroonkologia powinny – ich zdaniem – wrócić do Katowic, gdzie znajduje się zaplecze neurochirurgiczne.
Odpowiedź ŚUM i dyrekcji: „Standardy europejskie są zachowane”
Błyskawiczną ripostę na zarzuty przygotowały władze uczelni i szpitala. Podczas kontr-konferencji wewnątrz budynku do sprawy odnieśli się rektor SUM prof. Tomasz Szczepański oraz dyrektor SPSK nr 1 Dariusz Budziński.
Władze uczelni kategorycznie odpierają zarzuty o stwarzaniu zagrożenia dla małych pacjentów, tłumacząc, że współczesna onkologia dziecięca polega na współpracy medycznej i koordynacji, a żaden ośrodek w Polsce nie robi wszystkiego w jednym miejscu.
– Przede wszystkim dzieci kontynuują leczenie zgodnie z najwyższym standardem współczesnej onkologii i hematologii dziecięcej. Mamy pacjentów zarówno onkologicznych, jak i hematologicznych (…) i zapewniamy ciągłość leczenia zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Współczesna onkologia dziecięca to praca zespołowa i największym błędem byłoby stwierdzenie, że wszystkie procedury można wykonywać w jednym miejscu – wyjaśniał prof. Tomasz Szczepański, rektor ŚUM i wybitny hematolog.
Rektor zaznaczył, że Zabrze ściśle współpracuje z neurochirurgami (m.in. z prof. Manderą z GCZD) oraz z Instytutem Onkologii w Gliwicach w zakresie radioterapii, a na miejscu dostępna jest nowoczesna diagnostyka molekularna i laboratorium cytometrii przepływowej.
Z kolei dyrektor SPSK nr 1, Dariusz Budziński, poinformował, że w po połączeniu oddziałów liczba hospitalizowanych dzieci w lipcu podwoiła się, a na oddziale pracuje i kształci się obecnie zgrany, kilkunastoosobowy zespół lekarski (w tym 8 specjalistów i 8 rezydentów).
Głosy rodziców są podzielone
Sytuacja na miejscu pokazuje, że odbiór zmian zależy w dużej mierze od profilu choroby dziecka. Obecni na konferencji władz szpitala rodzice dzieci leczonych na białaczkę chwalili warunki w Zabrzu, komfort, zaangażowanie personelu i natychmiastową reakcję na problemy zdrowotne ich pociech.
Przedstawicielka Komitetu Protestującego zaznaczyła jednak, że ich walka dotyczy specyficznej i najbardziej wrażliwej grupy – dzieci z guzami mózgu i guzami litymi, dla których brak stałej neurochirurgii na miejscu w ich ocenie drastycznie obniża poczucie bezpieczeństwa.
Mimo że od przeprowadzki minął miesiąc, spór o optymalny model leczenia dziecięcej onkologii na Śląsku wciąż pozostaje otwarty, a sprawą w najbliższych tygodniach mają zająć się organy kontrolne i resort zdrowia. Obejrzyjcie materiały wideo z obydwu konferencji. ⬇
