Dramatyczne zdarzenie z 25 września przy ul. Roosevelta w Zabrzu ma swój ciąg dalszy. Jak podaje portal tarnogorski.info, Prokuratura Rejonowa w Zabrzu prowadzi dwa odrębne postępowania – jedno dotyczy ucieczki 18-latka, a drugie ocenia legalność działań policjantów, w tym sam manewr zajechania drogi radiowozem oraz udzielenie pomocy rannemu nastolatkowi. Do redakcji portalu trafiło również wstrząsające nagranie świadka, który twierdzi: „Wjechaliście prosto w niego”.
Przypomnijmy: do groźnego zdarzenia doszło w piątkowy wieczór, 25 września 2026 roku, nieopodal stadionu Górnika Zabrze. Według pierwotnego komunikatu zabrzańskiej policji, mundurowi chcieli skontrolować 18-latka jadącego hulajnogą elektryczną z powodu dużej prędkości. Nastolatek miał zignorować sygnały, gwałtownie przyspieszyć i uciekać chodnikiem. Aby zablokować mu drogę, policjanci zjechali radiowozem na ciąg pieszy – tam doszło do zderzenia. Młody mężczyzna, który był trzeźwy i nie znajdował się pod wpływem środków odurzających, trafił do szpitala w stanie ciężkim i przeszedł pilną operację neurochirurgiczną z powodu poważnych urazów głowy.
„To był atak paniki”. Rodzina ujawnia stan zdrowia nastolatka
Nowe, wstrząsające światło na całą sprawę rzucają bliscy 18-latka w rozmowie z portalem tarnogorski.info. Ojciec poszkodowanego zdecydowanie podważa wersję przedstawioną przez zabrzańskich policjantów i wskazuje, że radiowóz gwałtownie wjechał na tor jazdy hulajnogi, doprowadzając do bezpośredniego potrącenia.
Co kluczowe, rodzina wyjawiła, że 18-latek posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.
– Widok szybko zbliżającego się radiowozu, błyskające sygnały i wycie syren wywołały u niego nagły atak paniki. Jego ucieczka była bezwiedną reakcją na silny lęk, a nie celowym złamaniem prawa – podkreślają bliscy chłopca.
Nastolatek spędził w szpitalu tydzień po ciężkiej operacji głowy, a obecnie wymaga ciągłego leczenia i długotrwałej rehabilitacji. Rodzina zarzuca również funkcjonariuszom brak natychmiastowej pomocy przedmedycznej tuż po zderzeniu.
Nagranie świadka: „Policja wjechała na chodnik i go potrąciła!”
Wokół interwencji narastają ogromne kontrowersje, które potęguje nagranie wideo wysłane do redakcji tarnogorski.info. Autorką filmu jest kobieta, która w momencie zdarzenia siedziała na pobliskiej ławce i z bliska obserwowała akcję mundurowych.
Na nagraniu, zarejestrowanym chwilę po zderzeniu, słychać jak emocjonalnie zwraca się do policjantów stojących przy leżącym na ziemi, zakrwawionym 18-latku:
– Policja właśnie potrąciła tego człowieka. Policja wjechała na chodnik i go potrąciła. Rozumiem podjechać i tak dalej, ale bez przesady. Wjechaliście prosto w niego. Ja siedziałam tutaj obok na ławce, to jest po prostu chore! – mówi na filmie świadek interwencji.
I choć sam moment uderzenia nie został sfilmowany, nagranie stanowi kluczowy dowód na to, jak przebieg akcji zapamiętali postronni przechodnie.
Prokuratura prześwietla działania policji. Dwa odrębne śledztwa
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy portal tarnogorski.info uzyskał oficjalny komunikat Prokuratury Rejonowej w Zabrzu. Rzecznik prasowa Agnieszka Bukowska potwierdziła, że od 2 października w sprawie toczą się dwa niezależne od siebie postępowania:
- Postępowanie w sprawie niezatrzymania się do kontroli drogowej przez 18-letniego kierującego hulajnogą.
- Postępowanie sprawdzające zachowanie funkcjonariuszy policji, w ramach którego śledczy badają adekwatność użytych środków do zatrzymania (w tym manewr zjechania radiowozem na ścieżkę pieszo-rowerową) oraz to, czy policjanci właściwie udzielili pierwszej pomocy rannemu nastolatkowi.
Dla dobra śledztwa prokuratura nie ujawnia na razie, czy zabezpieczono nagrania z kamer nasobnych policjantów, wideorejestratora radiowozu lub monitoringu miejskiego, ani czy w sprawie powołano biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.
O rozwoju tej głośnej sprawy będziemy na bieżąco informować na łamach Zabrze24.info.
