Nasz ostatni artykuł ostrzegający przed dzikami na zabrzańskich osiedlach wywołał lawinę komentarzy i zgłoszeń. Po publikacji apelu władz miasta na naszą redakcyjną skrzynkę mailową oraz profil w mediach społecznościowych zaczęły masowo spływać zdjęcia i materiały wideo od zaniepokojonych mieszkańców. Dziki grasują już niemal w całym Zabrzu, a minionej nocy na Zaborzu Południe omal nie doszło do wypadku.
Problem, który jeszcze do niedawna dotyczył głównie obrzeży Zabrza, stał się codziennością na gęsto zaludnionych osiedlach mieszkaniowych. Zwierzęta zupełnie straciły strach przed ludźmi i samochodami.
Mikulczyce i Zaborze Południe na linii frontu
W przesłanych do naszej redakcji materiałach wyraźnie widać skalę problemu. Jedno ze zdjęć, które publikujemy w dzisiejszym materiale, przedstawia spore stado dzików żerujących w bliskim sąsiedztwie warsztaty samochodowego przy ul. Tarnopolskiej w Zabrzu-Mikulczycach. Zwierzęta w biały dzień nic sobie nie robiły z bliskości ludzi, ruchliwej jezdni, torów tramwajowych oraz restauracji pod drugiej stronie ulicy.
Prawdziwe chwile grozy przeżyli jednak minionej nocy mieszkańcy Zaborza Południe. Jeden z naszych stałych czytelników przesłał nam wideo nagrane na ulicy Piotra Skargi.
Na filmie widać watahę składającą się z kilkunastu osobników – potężnych loch oraz sporej grupy młodych pasiaków – która bez cienia strachu przechodziła przez asfaltową jezdnię.
O krok od zderzenia. Kierowca musiał trąbić
Sytuacja zarejestrowana na Zaborzu mogła skończyć się tragicznie. Na nagraniu uwieczniono moment, w którym jeden z przejeżdżających akurat ulicą Piotra Skargi kierowców musiał hamować.
Zwierzęta wbiegły tuż przed maskę samochodu. Zdesperowany kierowca zaczął głośno trąbić, aby przepędzić lochę, przez co omal nie doszło do bezpośredniego zderzenia z ważącym ponad sto kilogramów osobnikiem. To zdarzenie pokazuje, jak ogromne niebezpieczeństwo dziki stanowią teraz dla ruchu drogowego w Zabrzu. Obejrzyjcie wideo ⬇️
Ciąg dalszy artykułu pod materiałem wideo.
– Wracam z nocnej zmiany i codziennie modlę się, żeby żaden mi nie wyskoczył zza krzaków. SkargI, w REJONIE SKLEPU DINO – tu strach już po zmroku wychodzić na spacer z psem – NAPISAŁ DO nas pan Tomasz, Mieszkaniec Zaborza Południe.
Przypominamy pilny apel miasta: Nie dokarmiaj!
W nawiązaniu do poprzedniego komunikatu magistratu, urzędnicy oraz leśnicy po raz kolejny przypominają o żelaznych zasadach bezpieczeństwa. Służby miejskie podkreślają, że dziki nie pojawiają się pod oknami bez powodu – przyciągają je tam przede wszystkim łatwo dostępne resztki jedzenia.
- Bezwzględny zakaz dokarmiania: Wyrzucanie resztek obiadu za barierki balkonów czy obok śmietników to zaproszenie dla watahy.
- Zabezpieczenie kubłów: Altany śmietnikowe na zabrzańskich osiedlach muszą być zamykane.
- Zachowaj dystans: Widząc dzika, nie podchodź, nie rób zdjęć z bliska i pod żadnym pozorem nie wykonuj gwałtownych ruchów. Szczególnie niebezpieczne są lochy prowadzące młode!
Będziemy stale monitorować ten temat i pytać służby miejskie o kolejne kroki w celu rozwiązania problemu dzików w mieście.

1 comment
Nocą widziałam stado na Średnicówce niedaleko Biedronki na Rudzie