Burza w Zabrzu po odwołaniu otwartej strefy kibica na finał Pucharu Polski przybiera na sile. Głos w sprawie zabrał radny Grzegorz Lubowiecki, który nie szczędzi ostrych słów pod adresem prezydenta Kamila Żbikowskiego oraz władz spółki Stadion w Zabrzu. „Mieliśmy wspólnie przeżywać historyczny mecz, a dostaliśmy policzek” – ocenia radny.
Przypomnijmy: choć prezydent Żbikowski podczas poniedziałkowej sesji Rady Miasta publicznie deklarował powstanie ogólnodostępnej strefy z telebimem pod Areną Zabrze, ostatecznie miasto wycofało się z tych planów. Zamiast darmowego święta, kibicom zaoferowano płatne wejściówki (20 zł) do zamkniętych stref biznesowych o bardzo ograniczonej pojemności. Pisaliśmy na ten temat i cały artykuł przeczytacie TUTAJ.
Radny Lubowiecki: „Prezydent dał jasne deklaracje”
Grzegorz Lubowiecki podkreśla, że sytuacja jest o tyle bulwersująca, że obietnice padły prosto z ust włodarza miasta w odpowiedzi na oficjalne zapytania radnych.
– Jako radny osobiście pytałem o to na poniedziałkowej sesji i otrzymałem od prezydenta jasne deklaracje: Strefa Kibica z telebimem w Zabrzu powstanie. Mieliśmy wspólnie przeżywać historyczny finał Pucharu Polski – najważniejszy mecz Górnika w XXI wieku. Co dostaliśmy zamiast tego? Rozwiązanie, które jest policzkiem dla tysięcy z nas! – mówi zbulwersowany radny Grzegorz Lubowiecki.
Radny zauważa, że zapotrzebowanie na wspólne oglądanie meczu jest ogromne, ponieważ bilety na PGE Narodowy rozeszły się w błyskawicznym tempie i tysiące fanów „Trójkolorowych” nie mają możliwości wyjazdu do Warszawy.
Czy polecą głowy? Pytania o prezesa Kowalkowskiego
W swoim wystąpieniu radny Lubowiecki wskazuje, że odpowiedzialność za organizacyjną klęskę ponosi konkretna osoba ze struktur miejskich, a dokładnie ze spółki Stadion w Zabrzu, która zarządza obiektem przy ul. Roosevelta.
– To, co zaproponowano w zamian, to zwykły śmiech na sali i brak szacunku dla mieszkańców. Uważam, że osoba ze spółki Stadion, która tak koncertowo zawaliła ten temat, powinna mieć choć krztynę honoru i jeszcze dziś podać się do dymisji! – dodaje Lubowiecki.
Choć radny nie wymienił nazwiska, w kuluarach i wśród kibiców aż huczy od domysłów. Czy przypadkiem nie chodzi o prezesa spółki Stadion, Łukasza Kowalkowskiego? To właśnie podległa mu jednostka powinna odpowiadać za techniczne i formalne przygotowanie strefy kibica, o której tak pewnie zapewniał prezydent Żbikowski. Jeśli to spółka Stadion „zaspała” z procedurami dotyczącymi imprezy masowej, konsekwencje personalne powinny być nieuniknione.
Miasto milczy o dymisjach, kibice wrzeją
Płatna oferta oglądania meczu w klubie biznesowym dla nielicznych wybranych tylko pogorszyła nastroje w Zabrzu. Dla fanów, którzy liczyli na wielki piknik pod stadionem, tłumaczenia o braku czasu na formalności są mało wiarygodne.
Tym bardziej, że pozwolenie na organizację imprezy masowej można uzyskać w trybie przyspieszonym, w ciągu 14 dni, a nie tylko 30, jak tłumaczą się zabrzańscy urzędnicy. Czy po sobotnim finale, niezależnie od wyniku sportowego, czeka nas trzęsienie ziemi w miejskich spółkach?
Foto: Grzegorz Lubowiecki Facebook.
Przeczytaj też: Prywatyzacja Górnika Zabrze. Prezydent Zabrza podał kolejne daty
Subskrybuj nasz kanał na Youtube 

1 comment
Mam nadzieję, że nikt nie będzie się przejmował rozwydrzona bandą kiboli…