Mimo szumnych zapowiedzi i publicznych deklaracji prezydenta Zabrza, kibice nie doczekają się otwartej strefy kibica na Arenie Zabrze z okazji finału Pucharu Polski. Zamiast wspólnego świętowania pod gołym niebem, miasto proponuje… płatne wejściówki do zamkniętych pomieszczeń stadionu. Dlaczego prezydent obiecał coś, czego miasto, ani klub nie jest w stanie zorganizować?
Jeszcze kilka dni temu, podczas ostatniej sesji Rady Miasta, Kamil Żbikowski z pełnym przekonaniem mówił o planach stworzenia miejsca dla fanów, którzy nie jadą do Warszawy.
– Chcemy pod stadionem, pod Areną, w tak zwanej strefie kibica urządzić taki klub kibica, więc osoby, które będą chciały wspólnie oglądać ten mecz, będą mogły to zrobić – deklarował przed radnymi prezydent Zabrza.
Dziś już wiemy, że te słowa nie miały pokrycia w rzeczywistości. Otwartej, dostępnej dla każdego strefy kibica w Zabrzu po prostu nie będzie. A miało być tak pięknie, o czym kilka dni temu pisaliśmy i cały artykuł możecie przeczytać TUTAJ.
Urzędnicy „zaskoczeni” przez przepisy i kalendarz
Rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Zabrzu, Rafał Kulig, tłumaczy teraz, że organizacja darmowej imprezy w przestrzeni publicznej przerosła możliwości miasta. Powód? Konieczność zgłoszenia imprezy masowej na 30 dni przed wydarzeniem.
– Harmonogram rozgrywek sprawił, że na etapie poprzedzającym półfinały nie było podstaw do podejmowania takich działań, a po awansie czas wymagany przez przepisy był już niewystarczający – wyjaśnia Rafał Kulig.
Porażka przekuta w „sukces” za 20 złotych
Gdy stało się jasne, że obiecana strefa nie powstanie, prezydent Zabrza postanowił zmienić narrację. Na jego oficjalnym profilu pojawił się wpis, który próbuje przedstawić organizacyjną klapę jako atrakcyjną ofertę:
„Transmisja finału Pucharu Polski na Arena Zabrze! […] Obejrzyj finał w klubie biznesowym lub strefie wewnętrznej areny (przy kiosku nr 7). Bilety w cenie 20 zł są dostępne w recepcji VIP” – czytamy na Facebooku prezydenta.
Przeczytaj też: Zabytkowa perła Zabrza na sprzedaż. „Willa Ambasador” szuka nowego właściciela
Zamiast otwartej strefy pod Areną, o której marzyły tysiące kibiców, miasto zaprasza więc do zamkniętych sal biznesowych, za co trzeba zapłacić. Co więcej, liczba miejsc jest mocno ograniczona do kilkuset, co oznacza, że ogromna część fanów Górnika zostanie z niczym.
Dlaczego nie na murawie? „Słońce raziło w ekran”
Zabrzańscy urzędnicy przyznają również, że analizowano możliwość pokazania meczu na telebimach wewnątrz stadionu, na trybunach. Ostatecznie jednak zrezygnowano z tego pomysłu. Urzędnicy zasłonili się kwestiami technicznymi: trudnością w doborze ekranu, słabą czytelnością obrazu przy dziennym świetle oraz problemami z nagłośnieniem.
Przeczytaj też: Prywatyzacja Górnika Zabrze. Prezydent Zabrza podał kolejne daty
Wygląda na to, że w Zabrzu łatwiej jest składać obietnice na sesji Rady Miasta, niż dopiąć techniczne szczegóły wydarzenia, na które czeka całe miasto. Dla wielu kibiców fakt, że w tak ważnym dniu muszą płacić za wejście do „strefy VIP”, by wspólnie obejrzeć mecz, jest po prostu kpiną z wcześniejszych zapewnień włodarza miasta.
