fbpx
INFORMACJE

Skandal ekologiczny w Zabrzu: Dlaczego składowisko odpadów z medyczną bombą wciąż nie jest zamknięte i zabezpieczone?

Skandal ekologiczny w Zabrzu: Dlaczego składowisko odpadów z medyczną bombą wciąż nie jest zamknięte i zabezpieczone

Wokół rekultywowanego składowiska odpadów komunalnych przy ul. Cmentarnej w Zabrzu, zarządzanego przez miejską spółkę MOSiR Zabrze, robi się coraz goręcej. Po tym, jak niezależne śledztwo dziennikarskie odsłoniło porażające kulisy funkcjonowania tego obiektu, opinia publiczna zadaje jedno fundamentalne pytanie: dlaczego składowisko odpadów po wykryciu przez dziennikarzy Zabrze24.info, WZabrzu.info i Nowin Zabrzańskich odpadów medycznych wciąż nie jest zamknięte i odpowiednio chronione przed dalszymi pracami?

Zamiast natychmiastowego otoczenia terenu kordonem służb i pełnego zabezpieczenia potencjalnej bomby ekologicznej, na hałdzie przez kolejne dni tętniło życie, a ciężki sprzęt nie przestawał pracować.

Ciężarówki wjeżdżały na składowisko jeszcze w czwartek

Z najświeższych informacji pozyskanych przez reportera portalu Zabrze24.info wynika, że procedury wstrzymania ruchu na terenie obiektu trwały rażąco długo. Jeszcze w miniony czwartek, 2 lipca, na teren składowiska swobodnie wjeżdżały kolejne ciężarówki. Na szczęście – jak potwierdzono – transportowały one odpady takie jak m.in. gruz i czysta ziemia, czyli materiały, które formalnie dopuszcza oficjalne zezwolenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego na proces rekultywacji.

Przeczytaj też: Odpady medyczne zamiast gruzu i próby uciszania mediów? Gorąco wokół prezes MOSiR Zabrze

Problem polega jednak na tym, że wwożenie jakichkolwiek kolejnych warstw na hałdę w momencie, gdy pod ziemią znajdują się niebezpieczne materiały zakaźne, rodzi uzasadnione obawy o celowe bądź przypadkowe zacieranie śladów. Dopiero dziś, jak sprawdził nasz reporter, prace związane ze zwożeniem, zasypywaniem i utwardzaniem hałdy na tym zamkniętym teoretycznie składowisku zostały definitywnie wstrzymane. Dlaczego zwlekano z tym aż do teraz?

Media ujawniają prawdę, MOSiR żąda „współrzędnych dziury w ziemi”

Cała sprawa ujrzała światło dzienne dzięki zdeterminowanej postawie lokalnych mediów. Dziennikarze redakcji Zabrze24.info, WZabrzu.info oraz Nowin Zabrzańskich, alarmowani przez mieszkańców o duszącym, chemicznym odorze, przeprowadzili wizję lokalną. Wystarczyło kilka ruchów łopatą na szczycie kilkusetmetrowej hałdy, by spod ziemi wyłonił się przerażający widok: zużyte igły, strzykawki, ampułki po lekach oraz zmieszane odpady komunalne.

Przeczytaj też: Odpady medyczne na wysypisku MOSiR Zabrze. Zamiast sprostowań miasta i zarzucanie dziennikarzom satyry – interwencja poselska

Jak szczegółowo opisuje artykuł na portalu , reakcja zarządzającej obiektem prezes MOSiR Zabrze, Sylwii Rudek-Matuszczak, zszokowała opinię publiczną. Zamiast natychmiastowej reakcji, do redakcji trafiło oficjalne pisma, które dziennikarze wprost oceniają jako próbę uciszania mediów i wywołania tzw. efektu mrożącego. Co więcej, prezes MOSiR zaczęła domagać się od reporterów podania dokładnej lokalizacji i współrzędnych miejsca, w którym dokopano się do medycznych medykamentów. W obliczu faktu, że gigantyczna hałda ma kilkaset metrów powierzchni, a ciężki sprzęt codziennie przesuwał i wyrównywał tam zwożone masy, żądanie to uznano za kuriozalne unikanie odpowiedzialności przez miejską spółkę.

Kamery TVP3 Katowice potwierdzają: Odpady medyczne zamiast gruzu

Próby bagatelizowania problemu czy zrzucania winy na „satyrę dziennikarską” legły w gruzach po tym, jak na miejsce wkroczyły ogólnopolskie i regionalne media. Wstrząsający materiał przygotowała ekipa , której dziennikarze podczas niezapowiedzianej wizji lokalnej również bez trudu zastali na miejscu mnóstwo nielegalnie zdeponowanych odpadów medycznych.

Kamery telewizyjne pokazały czarno na białym to, przed czym ostrzegały lokalne portale: na terenie, gdzie zgodnie z prawem ma znajdować się wyłącznie czysty gruz i ziemia kompostowa, zalegają niebezpieczne odpady medyczne, które bezwzględnie powinny trafiać do termicznej utylizacji w specjalistycznych spalarniach.

Prezydent reaguje, ale pytania o brak blokady składowiska pozostają

Na medialne doniesienia stanowczo zareagował prezydent Zabrza, Kamil Żbikowski, deklarując wprost: „Zabrze nie jest i nie będzie śmietnikiem”. Odciął się od działań zarządu MOSiR-u i nakazał niezwłoczne powiadomienie prokuratury, policji oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) w Katowicach w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa.

Przeczytaj też: Urząd Miejski rusza z kontrolą na składowisku odpadów po podcaście „Śmierdząca sprawa” – Zabrze24.info

Mimo tak ostrych deklaracji ze strony magistratu, wciąż otwarte pozostaje kluczowe pytanie z zakresu bezpieczeństwa ekologicznego: dlaczego przez tyle dni od publikacji pierwszych materiałów składowisko nie zostało całkowicie zamknięte dla jakichkolwiek pojazdów i objęte ścisłą ochroną? Dopuszczenie do sytuacji, w której jeszcze w czwartek 2 lipca na hałdę wjeżdżał ciężki sprzęt z kolejnymi tonami materiału (nawet tego w teorii legalnego), budzi ogromny niepokój mieszkańców. Dopiero dzisiejsza decyzja o pełnym zamrożeniu prac daje nadzieję na rzetelne zbadanie sprawy przez powołane do tego służby i prokuraturę.

Do tematu tej ekologicznej bomby w Zabrzu oraz personalnych konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za nadzór nad ul. Cmentarną będziemy wracać na bieżąco.

Subskrybuj nasz kanał na Youtube 🔔

Podobne artykuły

Brutalne pobicie 73 letniego mieszkańca ul. Legnickiej [VIDEO]

Marcin Pawlenka

Antczak i Pawlenka o… Zabrzu – Odcinek 78 – Oni temu winni!

Marcin Pawlenka

Znamy zarobki i zadania nowego specjalisty ds. rowerów w Zabrzu

Marcin Pawlenka

SKOMENTUJ

* Korzystając z tego formularza akceptujesz nasz Regulamin

» translate page «