fbpx
INFORMACJE

Odpady medyczne zamiast gruzu i próby uciszania mediów? Gorąco wokół prezes MOSiR Zabrze

W Zabrzu wybuchł potężny skandal ekologiczny i medialny. Niezależne śledztwo dziennikarskie lokalnych redakcji, rozpoczęte przez dziennikarza Zabrze24.info, ujawniło, że na wciąż rekultywowanym składowisku odpadów komunalnych przy ul. Cmentarnej – zarządzanym przez miejską spółkę MOSiR Zabrze – zdeponowanych jest masa niebezpiecznych odpadów medycznych. Zamiast czystego gruzu i ziemi, na które pozwala oficjalne zezwolenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, dziennikarze dosłownie wykopali z ziemi igły, strzykawki i ampułki. Zamiast transparentności, ze strony prezes MOSiR Sylwii Rudek-Matuszczak nadeszły jednak pisma, które lokalne media odbierają wprost jako próbę zastraszenia i kneblowania ust.

W Zabrzu wybuchł potężny skandal ekologiczny i medialny. Niezależne śledztwo dziennikarskie lokalnych redakcji, rozpoczęte przez dziennikarza Zabrze24.info, ujawniło, że na wciąż rekultywowanym składowisku odpadów komunalnych przy ul. Cmentarnej – zarządzanym przez miejską spółkę MOSiR Zabrze – zdeponowanych jest masa niebezpiecznych odpadów medycznych. Zamiast czystego gruzu i ziemi, na które pozwala oficjalne zezwolenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, dziennikarze dosłownie wykopali z ziemi igły, strzykawki i ampułki. Zamiast transparentności, ze strony prezes MOSiR Sylwii Rudek-Matuszczak nadeszły jednak pisma, które lokalne media odbierają wprost jako próbę zastraszenia i kneblowania ust.

Niezapowiedziana wizja lokalna i telewizyjne potwierdzenia: To nie tylko gruz!

Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki zdeterminowanej postawie reporterów portali Zabrze24.info, WZabrzu.info oraz Nowin Zabrzańskich. Dziennikarze, reagując na skargi okolicznych mieszkańców dotyczące duszącego, chemicznego odoru, udali się na teren teoretycznie zamkniętego i rekultywowanego składowiska przy ul. Cmentarnej w Zabrzu. Wystarczyło zaledwie kilka ruchów łopatą na szczycie kilkusetmetrowej hałdy, aby spod wierzchniej warstwy wyłoniła się przerażająca prawda: zmieszane odpady medyczne, zużyte strzykawki, ampułki po lekach oraz odpady komunalne, plastik i szkło.

Przeczytaj też: Odpady medyczne na wysypisku MOSiR Zabrze. Zamiast sprostowań miasta i zarzucanie dziennikarzom satyry – interwencja poselska

Zgodnie z prawem i decyzjami Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, w fazie rekultywacji na ten teren mogą trafiać wyłącznie ściśle określone, obojętne odpady budowlane – takie jak gruz, ziemia, kompost czy piasek. Odpady medyczne podlegają rygorystycznej utylizacji termicznej i deponowanie ich w tym miejscu jest kategorycznie zabronione. Sprawę wykryli dziennikarze Zabrze24.info, WZabrzu.info i Nowin Zabrzańskich i cały materiał możecie obejrzeć TUTAJ. ⬇️

Ciąg dalszy artykułu pod materiałem wideo.

Początkowe próby zbagatelizowania tematu przez zarządzających składowiskiem legły w gruzach po interwencji telewizyjnej. Ekipa TVP3 Katowice podobnie jak lokalni dziennikarze z Zabrza też przeprowadziła niezapowiedzianą wizję lokalną. Materiał wyemitowany przez regionalną stację telewizyjną dostępny TUTAJ, wstrząsnął opinią publiczną. Kamery i relacje na żywo bezspornie potwierdziły to, co wcześniej ujawnili lokalni śledczy: nielegalnych odpadów medycznych jest tam mnóstwo. Sytuacja okazała się na tyle poważna, że w mieście natychmiast zwołano sztab kryzysowy.

Próba zastraszenia dziennikarzy? Oficjalne pismo MOSiR Zabrze

Zamiast natychmiastowego uderzenia się w piersi i podziękowania czwartej władzy za wykrycie potencjalnej bomby ekologicznej, MOSiR Zabrze pod wodzą prezes Sylwii Rudek-Matuszczak przeszedł do defensywy o charakterze prawno-medialnym. Do redakcji portalu Zabrze24.info wpłynęło oficjalne pismo od miejskiej spółki. ⬇️

W ocenie obserwatorów oraz samych zaatakowanych redakcji, takie pismo ze strony prezes Rudek-Matuszczak ma jasny cel: wywrzeć efekt mrożący, przestraszyć autorów śledztwa i zmusić ich do wycofania się z tematu. Wysłanie oficjalnego, nafaszerowanego prawniczymi formułkami pisma do lokalnego portalu w momencie, gdy sprawą zaczynają interesować się organy ścigania, powszechnie uznaje się za klasyczną próbę uciszenia krytyki medialnej.

Przeczytaj też: Urząd Miejski rusza z kontrolą na składowisku odpadów po podcaście „Śmierdząca sprawa” – Zabrze24.info

Prezes MOSiR żąda lokalizacji, czyli absurdalne procedury na ruchomej hałdzie

W świetle ujawnionego skandalu, działania prezes Sylwii Rudek-Matuszczak przybierają coraz bardziej kuriozalny obrót. W oficjalnych pismach kierowanych do redakcji, szefowa miejskiej spółki kategorycznie domaga się od lokalnych dziennikarzy… precyzyjnego wskazania lokalizacji zdeponowanych odpadów medycznych oraz dokładnego miejsca, w którym użyli oni łopaty.

Żądanie to brzmi wręcz absurdalnie w zderzeniu z topografią i specyfiką pracy samego składowiska. Niebezpieczne odpady medyczne oraz komunalne znajdują się bowiem rozrzucone na kilkusetmetrowej powierzchni gigantycznego, ponad 10-metrowego wzniesienia. To właśnie na tej rozległej przestrzeni szczytu hałdy odbywała się niezapowiedziana wizja lokalna mediów oraz udokumentowane na nagraniach odkopywanie strzykawek i ampułek.

Przeczytaj też: Fala donosów na zabrzański AnimalWorld. Właściciele odpowiadają na hejt i publikują dokumenty

Na tym jednak nie koniec. Teren ten każdego dnia tętni pracą maszyn – zwożony tam materiał jest na bieżąco przesuwany, zakopywany i wyrównywany przez ciężki sprzęt. Domaganie się od reporterów podania dokładnych współrzędnych „dziury w ziemi” na nieustannie zmieniającym się i maskowanym terenie kilkusetmetrowej hałdy, środowisko dziennikarskie odbiera jednoznacznie: jako kolejną próbę unikania odpowiedzialności i zrzucania obowiązku zbadania całego składowiska na barki tych, którzy ten skandal nagłośnili.

Przeczytaj też: Jiu-jitsu i piłka ręczna na mistrzowskim poziomie. Poznaj Lenę Kotkiewicz z Zabrza! – Zabrze24.info

Prezydent Żbikowski reaguje stanowczo: „Zabrze nie będzie śmietnikiem”

Strategia obrony przyjęta przez kierownictwo MOSiR-u całkowicie rozjechała się jednak z postawą nowo wybranego, w zeszłym roku prezydenta Zabrza. Kamil Żbikowskiego, który bardzo poważnie potraktował doniesienia śledztwa lokalnych dziennikarzy z Zabrze24.info, WZabrzu.info i Nowin Zabrzańskich. W przeciwieństwie do podległej mu spółki miejskiej, prezydent odciął się od prób zamiatania sprawy pod dywan i wydał oficjalne, niezwykle ostre oświadczenie:

W związku z pojawiającymi się informacjami medialnymi dotyczącymi składowiska odpadów zlokalizowanego na terenie Zabrza, którego zarządcą jest miejska spółka MOSiR Zabrze, chcę jasno podkreślić: Zabrze nie jest i nie będzie śmietnikiem.

Poleciłem zarządowi spółki MOSiR niezwłoczne zawiadomienie właściwych organów ścigania, w tym Policji i Prokuratury, a także zwrócenie się do właściwych organów kontrolnych, w szczególności Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach, o przeprowadzenie stosownych czynności.

Na obecnym etapie istnieje podejrzenie możliwości popełnienia przestępstwa, dlatego sprawa wymaga szczegółowego i rzetelnego wyjaśnienia. Cały czas analizujemy wszystkie okoliczności i współpracujemy z odpowiednimi instytucjami.

Pragnę jednocześnie przypomnieć, że składowisko pozostaje czynne w fazie rekultywacji i zgodnie z obowiązującymi zasadami mogą tam trafiać wyłącznie określone rodzaje odpadów przetworzonych, w szczególności odpady ziemne, kompostowe, gruz oraz piasek.

Jeżeli prowadzone postępowania wykażą jakiekolwiek nieprawidłowości lub naruszenia prawa, zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec wszystkich osób odpowiedzialnych.

Zapewniam mieszkańców, że wspólnie z moimi współpracownikami będę konsekwentnie wyjaśniał tę sprawę do końca. Bezpieczeństwo mieszkańców oraz ochrona środowiska są dla mnie priorytetem, a Miasto Zabrze nie może i nie będzie miejscem nielegalnego lub niewłaściwego składowania odpadów. O wynikach przeprowadzonych kontroli będę Państwa informować na bieżąco” – napisał prezydent Kamil Żbikowski.

Co dalej z prezes MOSiR i bombą ekologiczną?

Radykalna deklaracja prezydenta stawia prezes Sylwię Rudek-Matuszczak w niezwykle trudnym świetle. Z jednej strony, szefowa MOSiR-u wysyła pisma uderzające w dziennikarzy, z drugiej – na polecenie prezydenta – musi teraz współpracować z policją, prokuraturą oraz Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska (WIOŚ), aby zbadać to, co ci sami dziennikarze odkryli.

Przeczytaj też: Dramatyczny wieczór w Zabrzu. Samochód potrącił kobietę z dzieckiem

Wobec doniesień lokalnych portali z Zabrza oraz TVP 3 i Interia.pl sprawa przestała być lokalnym sporem, a stała się tematem ogólnopolskim. Mieszkańcy Zabrza oczekują nie tylko natychmiastowego usunięcia niebezpiecznych odpadów medycznych zagrażających ich zdrowiu, ale również dymisji oraz wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec osób odpowiedzialnych za nadzór nad składowiskiem przy ul. Cmentarnej. Czy próba uciszenia lokalnych dziennikarzy obróci się przeciwko samej prezes MOSiR? Do sprawy będziemy wracać na bieżąco.

Foto: Zrzut ekranu TVP3 Katowice.

Subskrybuj nasz kanał na Youtube 🔔

Przeczytaj też i obejrzyj wideo: Wielka akcja zraszania wodą ulic w Zabrzu? Mieszkańcy bezlitośni: „Śmiech na mieście” [WIDEO] – Zabrze24.info ⬇️

Podobne artykuły

Alina Nowak ogłosiła start w wyścigu o fotel prezydenta Zabrza

Marcin Pawlenka

Pracownice Przedszkola nr 16 zostaną zdegradowane?

Marcin Pawlenka

Uruchomiono Punkt Konsultacyjno – Informacyjny dla Ukraińców

Marcin Pawlenka

SKOMENTUJ

* Korzystając z tego formularza akceptujesz nasz Regulamin

» translate page «