Na zabrzańskiej scenie politycznej doszło do potężnego trzęsienia ziemi. Komisja Rewizyjna podjęła decyzję o przełożeniu kluczowego głosowania w sprawie absolutorium dla prezydenta miasta, Kamila Żbikowskiego. Kulisy tej decyzji wskazują na to, że w Zabrzu rozpoczęła się bezwzględna walka, która na początku przyszłego roku może doprowadzić mieszkańców do urn w referendum odwoławczym. W tle pojawiają się spekulacje o sensacyjnym powrocie znanej postaci.
Głos zabrał były wiceprezydent Zabrza, Krzysztof Lewandowski, który w swoim najnowszym poście punktuje obecną sytuację w Radzie Miasta. Jeśli radni zadecydują o merytorycznym uzasadnieniu wniosku o nieudzielenie prezydentowi absolutorium, otworzy to prostą, ustawową ścieżkę do rozpisania przedterminowego referendum w sprawie odwołania włodarza.
Potwierdzają się spekulacje z podcastu „Antczak i Pawlenka”
Taki rozwój wypadków nie jest jednak zaskoczeniem dla uważnych obserwatorów lokalnej polityki. Przełożenie głosowania i zakulisowe rozgrywki w Radzie Miasta to stuprocentowe potwierdzenie spekulacji, które na łamach naszego portalu przedstawili Piotr Antczak i Marcin Pawlenka. O misternym planie politycznej vendetty, podziałach w samorządzie oraz o tym, kto tak naprawdę rozdaje karty w tym konflikcie, posłuchasz w materiale: Antczak i Pawlenka o… Zabrzu – Odcinek 84 – Misterny plan zemsty – Zabrze24.info.
Niski próg frekwencyjny – ewentualne referendum łatwiejsze niż zwykle
Krzysztof Lewandowski zwraca uwagę na unikalną sytuację matematyczną w Zabrzu. Kamil Żbikowski wygrał wybory przedterminowe przy bardzo niskiej frekwencji, która wyniosła zaledwie 27,56%.
Zgodnie z polskim prawem oświatowym i samorządowym oznacza to, że próg ważności ewentualnego referendum odwoławczego jest niezwykle niski. Do urn musiałoby pójść zaledwie około 19,3 tysiąca mieszkańców, co w skali tak dużego miasta jest liczbą stosunkowo łatwą do osiągnięcia przez opozycję.
Co ciekawe, w tej sytuacji tradycyjna strategia prezydentów polegająca na bojkotowaniu referendum i namawianiu mieszkańców do zostania w domach może przynieść odwrotny skutek. Zdaniem byłego wiceprezydenta, szansą dla Żbikowskiego byłaby mobilizacja własnego elektoratu, aby ten masowo poszedł zagłosować – tak, by liczba zwolenników przewyższyła liczbę przeciwników, podobnie jak miało to miejsce w przeszłości w Sopocie.
Wielki powrót z Będzina? Trwa walka o poparcie Koalicji Obywatelskiej
Prawdziwe emocje budzi jednak walka o to, kogo w ewentualnym wyścigu prezydenckim poprze Koalicja Obywatelska, uważana obecnie za faworyta lokalnych rozgrywek. Lewandowski rzuca tajemnicze hasło o „wielkim powrocie z Będzina”, co może sugerować powrót na zabrzańską scenę polityczną odwołanej w referendum prezydent Zabrza Agnieszki Rupniewskiej, który o powrót do Ratusza w Zabrzu zabiega, mimo to, że sprawuje funkcję prezesa spółki Skarbu Państwa, poza granicami naszego miasta.
Podobna gra w Gliwicach
Zabrzański scenariusz nie jest odosobniony. Podobne napięcia polityczne i próby siłowe w radach miast widać w całym regionie, m.in. w Gliwicach, gdzie prezydent Katarzyna Kuczyńska-Budka rządzi po wygranej znikomą przewagą zaledwie 540 głosów. Tam jednak ewentualna procedura odwoławcza będzie trudniejsza z racji wyższej frekwencji wyborczej (37,81%).
Przeczytaj też: Mobbing w miejskiej spółce w Zabrzu? Radny zapowiada walkę o pracowników
W Zabrzu przedziwne, polityczne szachy weszły w decydującą fazę. O tym, czy mieszkańcy na początku przyszłego roku ponownie wybiorą nowego prezydenta, zadecydują najbliższe dni i ostateczne rozmowy wokół absolutorium.
Subskrybuj nasz kanał na Youtube 
