To już ostatnia prosta. Zabrze sfinalizowało negocjacje z LP Holding – firmą należącą do Lukasa Podolskiego. Komplet dokumentów trafił właśnie do radnych. Jeśli 20 maja Rada Miasta oraz Rada Nadzorcza klubu dadzą „zielone światło”, Górnik Zabrze oficjalnie rozpocznie nową erę jako klub prywatny. Poznaliśmy kulisy tej historycznej transakcji.
Po wielomiesięcznej batalii o przyszłość Górnika, prezydent Zabrza Kamil Żbikowski ogłosił przełom. Choć proces prywatyzacji był żmudny i skomplikowany, na placu boju pozostał jeden, najbardziej zdeterminowany inwestor.
Podolski bierze odpowiedzialność za długi i rozwój
Wybór LP Holding nie jest zaskoczeniem, ale warunki umowy pokazują skalę wyzwania, przed jakim staje legenda klubu. Lukas Podolski nie kupuje tylko marki – kupuje całe przedsiębiorstwo wraz z jego bagażem finansowym.
– W ramach tego postępowania pozostał jeden inwestor – Lukas Podolski i jego firma. To on podtrzymał ofertę do samego końca i to z nim będą zawierane umowy prywatyzacyjne” – potwierdził Kamil Żbikowski, prezydent Zabrza.
Inwestor przejmuje pełną odpowiedzialność za bieżące funkcjonowanie klubu, w tym za jego zadłużenie. Co więcej, nowy właściciel zobowiązał się do regularnego dokapitalizowania spółki kwotą kilku milionów złotych rocznie. Taki zastrzyk gotówki ma pozwolić na stabilizację ekonomiczną i skupienie się na walce o najwyższe cele sportowe.
„Złota akcja” i zabrzańska tożsamość
Miasto, mimo zbycia większościowego pakietu akcji, nie zamierza tracić kontroli nad tym, co dla kibiców najświętsze. W umowie znalazły się „bezpieczniki”, które gwarantują, że Górnik nigdy nie opuści swojego domu.
- Zakaz zmiany nazwy i herbu: Nowy właściciel nie może ingerować w symbole klubu.
- Siedziba w Zabrzu: Klub pozostaje nierozerwalnie związany z miastem.
- Złota akcja: Miasto zachowuje kontrolny mechanizm oraz swojego przedstawiciela w Radzie Nadzorczej.
Dlaczego trwało to tak długo? Zamieszanie z wycenami
Kluczem do zrozumienia opóźnień w procesie sprzedaży są kontrowersje wokół wyceny klubu. Jak ujawnił prezydent Żbikowski, dokumenty przygotowane za kadencji jego poprzedniczki, Agnieszki Rupniewskiej, niemal pogrzebały szansę na prywatyzację.
– „Tamta wycena opierała się na niezrozumiałych dla mnie przesłankach. Włączano do wartości spółki elementy, które nie są jej majątkiem. Żaden inwestor, w tym Lukas Podolski, nie dopuszczał możliwości transakcji w tamtych cenach” – wyjaśnia prezydent.
Konieczne były nowe analizy ekonomiczne. Ostateczna wycena uwzględniła m.in. najnowszy sukces sportowy – zdobycie Pucharu Polski w 2026 roku – oraz realne obciążenie długami, które nie przechodzą na barki miasta, lecz pozostają w spółce.
Miasto skupi się na infrastrukturze
Po sprzedaży akcji, rola samorządu ulegnie zmianie. Zabrze przestanie być „właścicielem”, a stanie się „gospodarzem obiektów”. Miasto skupi się na utrzymaniu Stadionu im. Ernesta Pohla oraz bazy treningowej dla Akademii Górnika, a klub będzie z nich korzystał odpłatnie.
Przeczytaj też: Znamy zarobki i zadania nowego specjalisty ds. rowerów w Zabrzu – Zabrze24.info
Warto zaznaczyć, że miasto wciąż spłaca historyczne zobowiązania z 2010 roku (formuła buy-sell-back). Do uregulowania pozostało jeszcze blisko 22 mln zł, podczas gdy ponad 23,9 mln zł zostało już spłacone.
Prywatyzacja pod wodzą Lukasa Podolskiego ma przynieść Górnikowi większą elastyczność w pozyskiwaniu sponsorów i odciąć klub od politycznych zawirowań. Czy 20 maja zapisze się złotymi zgłoskami w historii „Trójkolorowych”? Wszystko wskazuje na to, że tak.
