Scenariusz przypominał film: elegancki mężczyzna w luksusowym aucie, nagła awaria i prośba o ratunek. Niestety, finał tej historii okazał się dla 34-letniego mieszkańca Zabrza bardzo bolesny. Chcąc pomóc nieznajomemu i skuszony wizją szybkiego zysku, przekazał oszustowi gotówkę, w zamian otrzymując bezwartościowy złom.
Do zdarzenia doszło na początku marca przy ulicy Botanicznej w Zabrzu. To właśnie tam nieznany sprawca zastawił pułapkę na przypadkowego kierowcę, wykorzystując jedną z najstarszych metod manipulacji – połączenie empatii z chęcią zarobku.
Teatralna gra oszusta: „Potrzebuję gotówki na naprawę”
34-letni zabrzanin został zatrzymany przez mężczyznę stojącego przy samochodzie. Sprawca wyglądał na osobę majętną, która nagle znalazła się w podbramkowej sytuacji. Twierdził, że jego pojazd się zepsłuł a on pilnie potrzebuje gotówki na naprawę, której rzekomo nie może wypłacić z własnego konta.
Aby uśpić czujność ofiary, oszust przeszedł do ofensywy. Zaproponował „interes życia”: w zamian za pożyczkę 7000 złotych, zaoferował jako zastaw iPhone’a 17 oraz biżuterię, która miała być wykonana ze szczerego złota. Co więcej, obiecał, że za kilka dni odda dług, dorzucając kolejne 7000 złotych w ramach podziękowania.
Wspólna wizyta przy bankomacie
Zmanipulowany wizją podwojenia swoich oszczędności i przekonany, że trzyma w rękach przedmioty o ogromnej wartości, 34-latek uległ namowom. Wspólnie z oszustem pojechał do bankomatu, wypłacił pieniądze i przekazał je nieznajomemu. Rozstali się w przyjacielskiej atmosferze, a zabrzanin wrócił do domu, czekając na obiecany kontakt.
Gorzka lekcja: Podróbki zamiast luksusu
Gdy dni mijały, a telefon milczał, pokrzywdzony postanowił dokładniej przyjrzeć się „zastawowi”. Prawda okazała się brutalna, ponieważ „iPhone 17” okazał się tanią, plastikową atrapą, która nie posiadała żadnej wartości rynkowej. Z kolei złota biżuteria” po bliższych oględzinach okazała się wykonana z nieszlachetnego, bezwartościowego metalu.
Łączne straty mieszkańca Zabrza wyniosły równe 7000 złotych. Sprawą zajmują się teraz policjanci, którzy poszukują sprawcy tego perfidnego oszustwa.
Przeczytaj też: Prywatyzacja Górnika Zabrze. Lukas Podolski zdradza szczegóły
Policja w Zabrzu ostrzega: Nie ma „okazji” na ulicy!
Funkcjonariusze apelują o zachowanie szczególnej ostrożności w kontaktach z nieznajomymi, którzy oferują drogocenne przedmioty w zamian za szybką gotówkę.
– Przestępcy często wykorzystują ludzką chęć pomocy, przeplatając ją obietnicą szybkiego wzbogacenia się. To klasyczna socjotechnika, która ma wyłączyć u ofiary logiczne myślenie – wyjaśnia asp. Sebastian Bijok, rzecznik prasowy policji w Zabrzu.
Pamiętajmy: prawdziwe okazje nie zdarzają się na poboczach dróg, a luksusowe przedmioty rzadko służą jako zastaw za kilka tysięcy złotych u przypadkowych przechodniów.
