W Zabrzu trwa polityczny thriller. Choć w poniedziałek radni odrzucili projekt uchylenia stanowiska w sprawie migrantów, prezydent Zabrza uderza w „antyimigrancką” uchwałę. Obywatelską inicjatywę nazwał „produktem kampanii” i ostrzega przed utratą blisko 200 milionów złotych dla miasta. Tymczasem niektórzy radni wytykają mu nieobecność w kluczowych dla miasta momentach.
Atmosfera w zabrzańskim magistracie jest gęsta. Po poniedziałkowym fiasku nadzwyczajnej sesji, podczas której radni stosunkiem głosów 13 do 8 (przy 4 wstrzymujących się) podtrzymali uchwałę o sprzeciwie wobec relokacji imigrantów, prezydent Kamil Żbikowski opublikował ostry komentarz.
Przeczytaj też: Zabrzańscy radni podtrzymali „antyimigrancką” uchwałę
Prezydent Żbikowski: „Uchwała bez znaczenia”
Prezydent Zabrza w swoim oświadczeniu odciął się od planów budowy ośrodków dla migrantów, jednocześnie miażdżąc merytoryczną wartość dokumentu, który radni przyjęli w czerwcu zeszłego roku.
– Uchwała ta była niestety produktem poprzedniej kampanii wyborczej, jest bez znaczenia, nie rodzi skutków prawnych ani przed niczym nas nie chroni. Jest deklaracją bez pokrycia, bez znaczenia i bez powodu. Słowem: uchwała ta jest nam potrzebna tak samo jak zeszłoroczny śnieg, a radni równie dobrze mogliby podjąć uchwałę w sprawie godziny wschodu słońca w Senegalu – twierdzi Kamil Żbikowski.
Prezydent podkreślił, że ani on, ani radni nie zamierzają budować ośrodków relokacji, a spekulacje na ten temat nazwał „wyssanymi z palca”.
Warto jednak przypomnieć, że podczas zeszłorocznej kampanii wyborczej Żbikowski sam zadeklarował, że jest przeciwko tworzeniu ośrodków dla migrantów w Zabrzu, jednak 23 czerwca wstrzymał się od głosu w sprawie „antyimigranckiej” uchwały. Cały artykuł na ten temat przeczytacie tutaj ⬇️
Tworzeniu ośrodków dla imigrantów sprzeciwiło się tylko 13 radnych Zabrza
190 milionów złotych na szali. „Ten cios może zabić miasto”
Powodem pośpiechu i zwoływania sesji dzień po dniu jest – według prezydenta – ultimatum postawione przez Ministerstwo Kultury oraz resorty przyznające fundusze unijne. Sam fakt istnienia „antyimigranckiej” uchwały ma dyskwalifikować Zabrze z wyścigu o ogromne pieniądze.
- 70 mln zł – tyle może stracić Muzeum Górnictwa Węglowego na kluczowe inwestycje.
- 120 mln zł – kwota zagrożonych dotacji na remonty kamienic, ulic, skwerów i szkół w całym mieście.
– Byłaby to dla naszego miasta kompletna katastrofa i zrujnowanie ostatnich miesięcy pracy nad naprawą finansów Zabrza… Ten cios może nasze miasto zabić – alarmuje prezydent Zabrza.
Puste krzesło prezydenta. „Czy Żbikowski śpi?”
Mimo dramatycznego tonu wypowiedzi w mediach społecznościowych, Kamil Żbikowski nie pojawił się na poniedziałkowej sesji, którą sam zwołał. Ten fakt brutalnie wypunktował radny Koalicji Obywatelskiej Artur Libor, publikując zdjęcie pustego fotela włodarza miasta.
– Kiedy w Zabrzu podejmowane są ważne decyzje, Prezydent Żbikowski śpi? Mam nadzieję, że widok pustego krzesła zapadnie mieszkańcom w pamięć na długo. Nie było go, chociaż to on zwołał sesję. Jest to najlepszy obraz tego, jak obecnie zarządzane jest miasto – brak decyzji, brak inicjatywy, brak pomysłów, a kiedy przychodzi do dyskusji – nieobecność – skomentował radny Libor.
Dziś o 14:30 powtórka głosowania
Niezależnie od tego, Żbikowski w oficjalnej narracji nie daje za wygraną. Aby uratować fundusze, ministerstwo wymaga uchylenia „antyimigranckiej” uchwały najpóźniej do 17 marca. Z tego powodu dziś, we wtorek o godzinie 14:30, odbędzie się kolejna sesja Rady Miasta.
Będzie to „godzina prawdy” dla zabrzańskich radnych. Muszą zdecydować, czy utrzymać symboliczne, obywatelskie stanowisko, czy ulec presji finansowej rządu, by ratować inwestycje w remonty dróg, szkół i zabytków. Głosowanie przeciwko uchyleniu będzie, zdaniem prezydenta miasta, „zgodą na odwołanie rozwoju Zabrza”.
Foto: Marcin Pawlenka/Aechiwum Zabrze24.info.
Subskrybuj nasz kanał na Youtube 
