Do mrożących krew w żyłach i skrajnie niebezpiecznych wydarzeń doszło w sobotni wieczór, 4 lipca w dzielnicy Zaborze Południe. Jak informuje portal Zabrze112.pl, kompletnie nieobliczalny 22-latek zaatakował na ulicy 15-letnią dziewczynę, chwycił ją za szyję i groził jej przedmiotem przypominającym broń palną. Finał policyjnej obławy przyniósł siłowe wyważenie drzwi do mieszkania, a podczas doprowadzania zatrzymanego do radiowozu doszło do dramatycznej próby samosądu. Rozwścieczony tłum mieszkańców próbował sam wymierzyć sprawiedliwość.
Do tego brutalnego ataku doszło około godziny 21:30 w rejonie ulicy Pszczyńskiej. Z ustaleń śledczych wynika, że 22-letni mężczyzna podszedł do kompletnie zaskoczonej 15-latki, brutalnie złapał ją za szyję, a następnie przystawił jej bliżej nieokreślony przedmiot do głowy. Nastolatce na szczęście udało się wyrwać z uścisku agresora. Wtedy napastnik miał stwierdzić, że… pomylił osoby i natychmiast uciekł.
– Z wykonanych ustaleń wynika, że miał to być przedmiot przypominający broń – przekazał w rozmowie z portalem ZABRZE112.pl asp. Adam Strzodka z Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu.
Z uwagi na ogromny kaliber zgłoszenia i bezpośrednie zagrożenie ludzkiego życia, oficer dyżurny natychmiast skierował na ulicę Pszczyńską liczne patrole z KMP Zabrze oraz podległych komisariatów. Ze względu na potężną traumę, silny stres i nagłe pogorszenie stanu zdrowia poszkodowanej nastolatki, na miejsce wezwano Zespół Ratownictwa Medycznego, który otoczył roztrzęsioną dziewczynę opieką.
Straż pożarna w akcji. Siłowe wejście do mieszkania
Gdy pierwsze radiowozy dotarły na miejsce, sprawcy już tam nie było. Mundurowi błyskawicznie rozpoczęli przeczesywanie okolicy i zbieranie informacji. Policyjny nos i szybkie działania operacyjne pozwoliły ustalić dokładny adres, pod którym uciekinier próbował się schować.
Podejrzany zabarykadował się w jednym z okolicznych mieszkań. Ponieważ nikt nie reagował na wezwania do otwarcia drzwi, policjanci podjęli decyzję o wejściu siłowym. Na miejsce wezwano strażaków, którzy przy użyciu specjalistycznego sprzętu wyważyli drzwi do lokalu, umożliwiając zatrzymanie agresora. według nieoficjalnych ustaleń, przedmiotem, którym sterroryzowano nastolatkę, był pistolet gazowy.
O krok od samosądu. Tłum zaatakował radiowóz
Prawdziwe piekło rozpętało się jednak chwilę później, kiedy wyprowadzono skutego kajdankami 22-latka przed budynek. Na widok napastnika zgromadzona na ulicy grupa wzburzonych mieszkańców eksplodowała agresją. Ludzie, poruszeni krzywdą 15-latki, ruszyli na zatrzymanego, próbując dokonać brutalnego linczu.
Sytuacja na środku ulicy błyskawicznie wymknęła się spod kontroli i stała się krytyczna. Bezpieczeństwo policjantów oraz samego zatrzymanego było zagrożone, dlatego w trybie alarmowym ściągnięto na miejsce potężne siły wsparcia z innych rejonów miasta. Dopiero po dojeździe dodatkowych formacji i zdecydowanej reakcji mundurowych tłum został odsunięty, co pozwoliło na bezpieczny odjazd radiowozu.
Agresor w areszcie. Jest doskonale znany policji
22-latek trafił prosto do celi policyjnego aresztu. Jak się okazuje, mężczyzna jest osobą doskonale znaną lokalnemu wymiarowi sprawiedliwości z wcześniejszych, licznych konfliktów z prawem. Na ten moment został oficjalnie zatrzymany pod zarzutem znieważenia funkcjonariuszy policji, jednak śledczy skrupulatnie badają wszystkie wątki tej sprawy. Specjalistyczne czynności dochodzeniowe na ulicy Pszczyńskiej trwały do późnych godzin porannych.
